100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II

Podczas ludzkiej wędrówki na ziemi pojawiają się na naszych drogach ludzie, którzy dość znacząco wpływają na nasze życie. Takie osoby wielokrotnie nosi się w sercach, a każde wypowiedziane ich słowo wybrzmiewa niejednokrotnie w myślach, przywołując wzruszające i niezapomniane wspomnienia.

 

Myśląc o kimś takim w pierwszej kolejności pojawia się wspomnienie naszego Patrona – św. Jana Pawła II – Wielkiego Człowieka, po którym pamięć jest wciąż żywa, a On sam jest ważnym autorytetem moralnym dzisiejszego społeczeństwa.

 

 

Ojciec Święty poświęcał dużą uwagę dzieciom, dostrzegał ich obecność na każdym kroku. Zatrzymywał się przy nich
i błogosławił, prowadził z nimi dialog. Wzruszające chwile, kiedy brał na ręce i przytulał maluszki, podawane mu gdzieś
z tłumu podczas pielgrzymkowych spotkań z wiernymi na długo pozostaną w pamięci.

 

Ponadto, w czasie takich spotkań z dziećmi Jan Paweł II wielokrotnie dawał dowód na to, że umie żartować z powagi papieskiego urzędu. Do historii przeszło spotkanie podczas pielgrzymki do Niemiec.

 

 

 

 

Ojciec Św. rozpoczął z nimi następujący dialog:

– Cieszycie się, że Papież przyjechał?
– Taaaak!
– Bo macie dzień wolny od nauki?
– Taaak! – odpowiedziały niepewnie dzieci.
– Cieszyłybyście się, gdyby Papież znowu przyjechał?
– Taaak!
– Czy dlatego, że byłoby znowu wolne w szkole?
– Taaak!

Innym niepozostawiającym wątpliwości przykładem ukazującym zapatrzenie na dziecięce potrzeby jest słynna opowieść
o sznurówce, w której mały chłopiec spotyka przyszłego Papieża na schodach w Klasztorze Urszulanek
i odważnie ciągnie go za sutannę wołając:

„Księdzu, zawiąż sznurowadło!”.

Kardynał Wojtyła bez wahania się nachylił i zawiązał sznurówkę. Właśnie w takich sytuacjach pokazywał wielkość swojej skromności – wspominała tę historię siostra Janina Chmielińska, Urszulanka z ul. Wiślanej w Warszawie, gdzie odpoczywał przyjeżdżając do stolicy – Nie dziwi więc, że i potem – gdy już kardynał został papieżem – wykorzystywał każdą okazję,
by tych ukochanych najmłodszych przytulać, błogosławić, rozmawiać z nimi, posyłać serdeczne uśmiechy, rozdawać buziaki.
Za tę serdeczność tak kochały go maluchy. Lgnęły do niego jak do najukochańszego dziadka i ani trochę się go nie bały.

“Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć

od nowa, żeby pójść inną drogą i raz

jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za

późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać

pociąg ostatni i dojechać do marzeń…”

 

 

“O Panie to Ty na mnie spojrzałeś…..”
Na zawsze w naszych sercach oraz pamięci.